„Demokratyczna lewica” robi laskę Amerykanom

Koreańska opera „Morze krwi” została wystawiona we fragmentach 28 czerwca 2014 przez amatorski zespół. Głównym twórca przedstawienia był mój syn Florian Nowicki, ale firmowała go też swoją obecnością Kasia Bratkowska (jego nieślubna małżonka). Opera dotyczyła walki narodu koreańskiego w latach trzydziestych przeciw japońskiemu okupantowi – w szczególności pokazywała udział kobiet w tej walce.

1 lipca ukazał się w Internecie list otwarty, protestujący przeciw temu przedstawieniu, zakończony słowami:
„Chcemy powiedzieć wspólnie: potępiamy wysługiwanie się północnokoreańskiemu reżimowi. Ludzie, których nie brzydzi współpraca z północnokoreańską bezpieką, sami postawili się poza szeregami demokratycznej lewicy.”

Kasia Bratkowska odpowiedziała obszernie na ten list.

Katarzyna-Bratkowska
Otóż w odróżnieniu od autorów protestu byłem na tym przedstawieniu. Byłem ze względu na powiązania rodzinne, ale też dlatego, że muzyka, w szczególności operowa, jest obecnie w naszej rodzinie głównym tematem rozmów. Kiedy z różnych okazji, w szczególności świątecznych, spotykamy się w gronie rodzinnym, rozmawiamy najwięcej o muzyce, a potem kłócimy się o to, które z arcydzieł operowych odtworzymy sobie z DVD. Florian i Kasia potrafią wspólnie dokonywać rzeczy wielkich, np. zgromadzić wokół siebie spore grono osób, zarazić ich swoim entuzjazmem i … wystawić operę (na przykład w zeszłym roku odegrana została publicznie ich autorska wersja „Czarodziejskiego fletu” Mozarta)! „Nie wstydzę się Bratkowskiej”? Absurd. „Jestem dumny z Bratkowskiej”!

„Morze krwi” w sensie muzycznym, nie może, oczywiście, równać się z Mozartem. Ale z drugiej strony z pewnością bardziej się nadaje na amatorskie przedstawienie niż opery Mozarta, wymagające wyszkolonych operowych głosów. Otóż przedstawienie, o którym mówimy, było pod względem artystycznym bardzo udane, mniej więcej na poziomie dyplomowych spektakli muzycznych studentów PWST, jakich kilka miałem okazję dawno temu oglądać (choć porównanie to nie dotyczy, rzecz jasna, kreacji Stanisławy Celińskiej, która stanowiła wówczas pod tym względem klasę samą dla siebie). Zwróciłem uwagę na kilka talentów, tak wokalnych, jak i aktorskich. Publiczność, składająca się głównie z młodych piłkarek, była bardzo zadowolona, biła brawo i domagała się bisów.

Z tej perspektywy List otwarty przeciw Kasi i Florianowi zabrzmiał dość obrzydliwie. „Demokratyczna lewica” przemówiła, frazeologicznie biorąc, językiem stalinowskim, pełnym insynuacji typu „wysługiwanie się północno-koreańskiemu reżimowi”. Nie jestem znawcą problematyki koreańskiej. Być może Korea Północna jest piekłem, ale z całą pewnością w jej powstaniu miały udział – i ponoszą za to odpowiedzialność – wielkie mocarstwa, w tym również, albo nawet przede wszystkim, Stany Zjednoczone. I właśnie za sprawą amerykańskiej propagandy świat przyjął, że państwo to należy do tzw. „osi zła”. Potępianie reżymu północno-koreańskiego należy obecnie do kanonu poprawności politycznej. O podpisanych pod listem otwartym przedstawicielach „demokratycznej lewicy” można by więc powiedzieć, że wysługują się z jakich mało zrozumiałych względów Stanom Zjednoczonym, z ich wojującym antykomunizmem, który nie bawi się w żadne różnicowanie. Nic wam to nie pomoże, że się odcinacie. Dla prawdziwych antykomunistów i tak jesteście i będziecie komunistycznym bydłem winnym zbrodni Stalina, Mao, Pol Pota itd. Jak powiadam, nie wiem, co się dzieje w Korei Północnej. Wiem tylko, że wściekłość i oburzenie Stanów Zjednoczonych oraz potępianie Korei Północnej za to, że ma bombę atomową i silną armię (bo to akurat nie jest dyskusyjne) jest groteskowe, jako że największym mocarstwem militarnym są właśnie Stany Zjednoczone, a na państwa, które bomby atomowej nie mają (np. na Irak) napadają sobie bezkarnie pod jakimkolwiek wymyślonym pretekstem. Chcecie robić laskę Stanom Zjednoczonym, to sobie róbcie. One i tak mają was w dupie.

Ale to tak na marginesie, bo samo wystawienie „Morza krwi” było przedsięwzięciem artystycznym, a nie akcją polityczną. I nie miało nic wspólnego z politycznym poparciem dla Korei Północnej, a fakt okazjonalnego kontaktu z ambasadą północno-koreańską nie ma w sobie, formalnie biorąc, nic nagannego w sytuacji, gdy nasze antykomunistyczne i klerykalne państwo utrzymuje przecież stosunki dyplomatyczne z Koreą Północną. Poza tym, jak mi oznajmił syn, ta amatorska grupa operowa ma w najbliższym czasie zamiar odśpiewać Requiem Mozarta. Myślę jednak, że nikomu nie przyjdzie z tej okazji do głowy, że wysługują się oni w ten sposób Kościołowi Katolickiemu.

Nie znam osobiście sygnatariuszy tego Listu otwartego, więc moje wyobrażenia na ich temat mogą być nieprawdziwe. Wyobrażam ich sobie jednak jako zbiór oportunistycznych miernot, podlegających sterowanym odgórnie zbiorowym opiniom i emocjom. Jak widać, zjawisko to występuje w Polsce nie tylko po stronie klerykalnego betonu, którego reprezentantem jest choćby profesor Chazan, ale i na lewicy. Pogrążamy się w Polsce coraz bardziej w absurdzie. Wszystko ze wszystkim jest mieszane, przedstawienie operowe z wysługiwaniem się Korei Północnej, Hegel ze zbrodniami Stalina, Dalajlama z satanizmem (zwłaszcza że jest nie tylko buddystą, ale do tego i marksistą).

Wzmianki na mój temat w mediach („Światosław Florian Nowicki, znany heglista i astrolog”) mają na ogół na celu skompromitowanie naszej rodziny, zwanej popularnie „rodziną Addamsów”. Tak, tak, również „heglista” funkcjonuje jako kompromitujący epitet, głównie za sprawą Karla Poppera, który z racji często spotykanego, ale mało filozoficznego typu umysłowości nie był zdolny do zrozumienia Hegla w stopniu choćby dostatecznym, ale zaliczył go (wraz z Platonem) do wrogów „społeczeństwa otwartego”, odpowiedzialnych za totalitaryzmy XX wieku (Hegel = Marks = Lenin = Stalin = Hitler = Goebbels itd.). Nie przeczytał najwyraźniej krytyki, jakiej Hegel poddał państwo platońskie – właśnie za jego totalitarny charakter. Ale mniejsza z tym. Coś tam napisał, tłum kretynów za nim powtarza. Szczególnie często słyszę frazes o „Heglu Prusaku”, chociaż łatwo sprawdzić, że był on Szwabem (ha ha ha).

Reklamy

One comment

  1. […] Jak wiadomo, potępianie Korei Północnej jako zbrodniczego reżimu totalitarnego, poddającego własny naród intensywnemu praniu mózgu, należy do żelaznego kanonu poprawności politycznej. Z tego względu polska „lewica demokratyczna” (w szczególności środowisko związane z obecną partia Razem) uznała za stosowne odciąć się stanowczo od warszawskiego, amatorskiego przedstawienia koreańskiej opery „Morze krwi”, poświęconej walce narodu koreańskiego (ze znaczącym udziałem koreańskich kobiet) z japońskim okupantem w latach trzydziestych, kiedy jeszcze nie było Korei Północnej, o czym w swoim czasie napisałem („Demokratyczna lewica” robi laskę Amerykanom). […]

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s