Lewitujący Tygrys, jaki dupek i czy Pan z Zaświatów to diabeł

Ostatnio Jarek Zelnio udostępnił na swoim profilu facebookowym nagranie z programu Jana Pospieszalskiego (w ramach cyklu „Warto rozmawiać”) „Kto się boi egzorcysty?”, z jesieni 2010 roku, w którym między innymi i ja miałem okazję wystąpić. W dyskusji nawiązaliśmy w szczególności do (ok. trzyminutowego) następującego fragmentu programu (0:32:54 – 0:35:45):

«Światosław Nowicki: Są takie świadectwa, są inne. Tutaj świadectwa były dobrane jednostronnie. My też możemy jakieś świadectwa złożyć i to będą świadectwa inne.

Jan Suliga: Nie, to były bardzo dobre świadectwa!

Światosław Nowicki: No dobrze, ale może skończę. Słyszałem, że pan [Robert Tekieli] kiedyś stwierdził, czy napisał, że w Klubie Gnosis szatan grasuje. Ja byłem prezesem [Klubu Gnosis] 8 lat i niczego takiego nie zauważyłem. W związku z tym mogę dać świadectwo, że uczestniczyłem w tym tydzień w tydzień przez 8 lat i czuję się dobrze i nie widziałem, żeby to komuś zaszkodziło, żeby tam jakieś szatańskie energie w powietrzu krążyły. Więc moim zdaniem świadectwo takie, a w związku z tym i inne, jakie pan będzie dawał, są wątpliwe dosyć.

Jan Suliga: To są bardzo dobre świadectwa, naprawdę, świetne są!

Światosława Nowicki: Ja mogę złożyć świadectwo o swoich kontaktach ze światem duchowym. One oparte są na zasadzie pełnego poszanowania wolności, nawet do przesady. Podlegają one pewnym ograniczeniom, no bo zasadniczo nie po to żyjemy w materii, żeby kontaktować się z jakimś innym światem. No, ale dla pewnych ludzi, czy w pewnych sytuacjach, czy jeżeli chodzi o jakieś sprawy o znaczeniu ogólnym, te kontakty są wskazane i one są.

Np. w latach dziewięćdziesiątych bardzo się nasiliło zjawisko zwane channelingiem. Nawet u nas, w Polsce. Pani Elżbieta Nowalska jest przykładem takiego medium. Ja uczestniczyłem w tym, jak ona [to] zaczęła – to było w roku 1994. Mogę dać świadectwo, co tam się działo i jak reagowali np. ludzie, którzy mieli obciążenia chrześcijańskie. Był w owym czasie w Polsce taki ezoteryk z Armenii, Tigran Chaczaturian, na którym wielkie wrażenie te istoty zrobiły, no ale ponieważ był chrześcijańskim ezoterykiem, to od razu się zwraca do takiej jakiejś wielkiej energii, jak to się wówczas mówiło, żeby powtórzyła Credo, że wierzę w Jezusa Chrystusa, Syna Jednorodzonego [itd.]. I z czym się spotkał? No, obśmiał go tamten duch. I w związku z tym pan Chaczaturian powiedział: „diabeł!” A tamten powiedział – „dupek!” No i tak się skończyła ta rozmowa. Co za sens ma zwracanie się do istoty duchowej z żądaniem, żeby Credo klepała?

Ojciec Posacki: Pytanie o tożsamość właśnie.

Robert Tekieli: No i dla każdej osoby, która słuchała tego, co pan powiedział, no jakby tożsamość tej osoby jest oczywista. […]»

Oczywista zapewne w tym sensie, że jest to tożsamość diabelska. Otóż nie dla każdej osoby, z pewnością nie dla każdej. Śmieszne jest przeświadczenie, że religia katolicka daje jednoznaczny klucz do ustalania tożsamości każdej zaświatowej istoty i że katolik wie lepiej, jak wyglądają duchowe zaświaty, od istot faktycznie w nich bytujących. Spośród istot, których dotyczyło to sprawdzanie tożsamości, jedna, jakby najwyższa rangą z całej gromady energii, z którymi miała kontakt Elżbieta Nowalska, nazwała się na użytek tych kontaktów „Panem z Zaświatów”, a druga z kolei wybrała sobie imię „Wojtek”, żeby nie stwarzać niepotrzebnego dystansu, co by było nieuniknione, gdyby występowała w religijnym majestacie boskości. Komunikat z ich strony był jasny, mianowicie że nie należy ich przypasowywać do naszych chrześcijańskich wyobrażeń, bo nasza wiedza na ich temat jest mizerna i w wielu punktach nieprawdziwa, a poza tym i tak nie mamy możliwości sprawdzenia, kim są i czy ewentualnie byliby faktycznie tymi, za których by się podali, wymieniając jakieś znane nam imiona. Mamy więc raczej koncentrować się na tym, czy podoba się nam to, co mówią, a nie na tym, kim są, czego zresztą i tak nie bylibyśmy w stanie pojąć. Dla mnie było to całkowicie logiczne. Ale dla wspomnianego przeze mnie armeńskiego ezoteryka, Tigrana Chaczaturiana, najwyraźniej nie.

Otóż Tigran Chaczaturian, zwany „Lewitującym Tygrysem”, który przyjechał do Polski w roku 1993, może i lewituje, może i w myślach czyta, ale swym dogmatycznym podejściem do świata duchowego, z którym umie przecież nawiązać osobisty kontakt, nie wystawił sobie – moim zdaniem – zbyt dobrego świadectwa. Tu przyznam się, że pomyliłem się w swojej telewizyjnej relacji na ten temat, twierdząc, iż to Pan z Zaświatów nazwał go dupkiem, co sprostowała później Elżbieta Nowalska, wyjaśniając, że faktycznie takie słowo padło, ale jednak nie z „ust” zaświatowych energii.

Ochrzanił mnie za to Jarek Zelnio, który niedawno z jakichś powodów dał linka do tego programu telewizyjnego Jana Pospieszalskiego na swoim profilu, a ja z tej okazji wyjaśniłem mu, że nie znam osobiście Tigrana Chaczaturiana, a z tym „dupkiem” to jednak trochę przekręciłem, choć jako pointa było to niezłe:

«Jarek Zelnio: Chrześcijański ezoteryk – czy to nie stoi ze sobą w sprzeczności? Hmm… Zaciekawił mnie ten lewitujący Tygrys (Tigran Chaczaturian), ponieważ swego czasu był wystosowany apel kobiet wykorzystywanych przez Tigrana. Nie wiem, jak się ta sprawa zakończyła.

Światosław Nowicki: No tak, to był lewitujący Tygrys, ale w sumie niewiele o nim wiem – nie interesowałem się nim. Nie wiem, czy to stoi w sprzeczności, czy nie. W każdym razie testował istotę duchową za pomocą chrześcijańskiego Credo i tak o nim mówili [– chrześcijański ezoteryk].

Jarek Zelnio: Wie Pan, p. Florianie, co mnie niepokoi? To, że tak mało wiesz o Tigranie, podajesz go w rozmowie w telewizji publicznej jako przykład, mówisz, kto komu dupek powiedział, a później przyznajesz, już po programie, że się myliłeś. Wiem, że do tej debaty był Pan zaproszony w ostatniej chwili, ale to nie tłumaczy tego, żeby podawać nieprawdziwe historie.

[…]

Światosław Nowicki: Co Pan taki surowy? W programie, w którym nie wiadomo, czy, o co i kiedy prowadzący cię zapyta, nie ma czasu na zastanawianie się nad każdym słowem, wszystko idzie na żywioł, to nie jest debata naukowa ani przewód sądowy, tylko widowisko medialne.»

No cóż, skoro to nie „Pan z Zaświatów” użył słowa „dupek”, to moje świadectwo o nim jest jeszcze lepsze, bo jest oczyszczony z zarzutu braku kultury. Co do wykorzystywanych przez Tigrana kobiet, to – jeżeli była to prawda – nie wiadomo, czy jest to skutek tego, że był ezoterykiem, czy raczej tego, że był chrześcijaninem, albo tego, że jedno z drugim łączył – czy może w ogóle nie ma to związku z żadną z tych okoliczności. A czy można mówić o Tigranie „chrześcijański ezoteryk”? Skoro jest i ezoterykiem, i chrześcijaninem, to czemu nie? Czy dlatego, że dla Jarka Zelnio jedno się z drugim wyklucza? Ważne jest, że dla samego Tigrana jedno z drugim się ze sobą łączy, choćby skutki tego były niefortunne, zarówno dla niego jako chrześcijanina, jak i dla niego jako ezoteryka. Czy jednak sama opowiedziana przeze mnie historia, choć znana mi z drugiej ręki, jest w ogólnych zarysach prawdziwa, czy może ją sobie po prostu wymyśliłem?

Znalazłem na ten temat w internecie świadectwo Piotra Arkadiusza Kociszewskiego. I nie chodzi mi tu bynajmniej o kompetencje autora w testowanie poziomu duchowego Tigrana, ani o to, czy mówimy o tym samym wydarzeniu (raczej nie), ale wyłącznie o świadectwo na temat jego poglądów i podejścia do tych zaświatowych istot.

Oto stosowny fragment jego książki ZA KULISAMI U BOGA, Wydawnictwo Psychoskok, 2012, ISBN: 978-83-933996-1-1, s. 156-157:

«JAK ROZPOZNAĆ DOBREGO JASNOWIDZA LUB WRÓŻBITĘ

Byłem kiedyś wraz z Elżbietą [Nowalską] na spotkaniu u jasnowidza. Zamieszkał on w Warszawie i zaangażował się w rozpowszechnianie teologii katolickiej, wrzucając ją do jednego kubła z ezoteryką. Ja, patrząc z perspektywy parapsychologii, widzę to zupełnie inaczej. Jasnowidz chciał koniecznie sprawdzić energie, jakie kontaktują się z Elżbietą, porównując je z postaciami świętymi. Chciał również określić poziom, na jakim znajdują się te energie.

Armeńskiego jasnowidza Tigrana Chaczaturiana darzę sympatią. Jest znakomitym wykładowcą i jasnowidzem. Jednak po krótkiej rozmowie z nim stwierdziłem, że zbytnio wpoił sobie dogmatyczne pojęcia religijne i bazuje na nich. W gruncie rzeczy nie są dla mnie istotne jego poglądy, ponieważ każdy idzie swoją ścieżką. Ale moja droga biegnie nieco inaczej. W dyskusjach Tigran bardzo dociekał, jakiego typu energie kontaktują się z Elżbietą. Pamiętam, jak zażartą dyskusję prowadził z zaświatami, a energie „Pan z zaświatów” i „Wojtek” lawirowały, wymigując się od odpowiedzi na zadawane pytania. Chaczaturian niejednokrotnie był na ich tropie. Za każdym razem „migali się” pozostawiając wiele niedomówień. Choć nawiązywał do teorii lucyferowskich energii, oni temu zaprzeczali. Tigran nawiązywał do postaci biblijnych, dając przykład Jezusa, którego działalność opierała się na czynieniu dobra, a nie zła.

Spytałem go, co myśli o trójcy, chcąc się upewnić, jaką prezentuje koncepcję. Odpowiedź była jednoznaczna: w sensie biblijnym każda osoba przedstawia odrębną postać. Znużyły mnie te dyskusje i wypuściłem myślokształt: „Elżbieta, co my tu robimy, wysłuchując religijnych pojęć?” – patrzyłem na Tigrana. Oczywiście, nie upłynęło wiele czasu, kiedy zaczął mi tłumaczyć, że to są jego poglądy, że kocha Jezusa i że jest on dla niego wzorem życiowym. Myślę, że ma do tego pełne prawo! Zadałem to pytanie, ponieważ chciałem zorientować się, czy jest dobrym odbiorcą mentalnym, jasnowidzem. I rzeczywiście, potwierdził swój wysoki poziom rozwoju duchowego.»

Od pierwszych kontaktów Elżbiety Nowalskiej z Panem z Zaświatów i z całym kręgiem towarzyszących mu innych istot duchowych minęło już przeszło dwadzieścia lat. Kontakty te nadal trwają, Elżbieta czuje się dobrze i świetnie sobie radzi w życiu. Ja, który też się na początku w to zaangażowałem i cały w tych energiach skąpałem, też jestem zupełnie zdrowy, praktycznie w ogóle nie choruję, czuję się silny duchowo i nie mam żadnych problemów z pustką wewnętrzną, wypaleniem – cele życiowe i ogólny sens życia mam dość jasno wyklarowane. Jeżeli Pan z Zaświatów i wspomniana reszta energii – Myślicieli Zaświatowych – to diabły z piekła rodem, to chwała niech będzie takim „diabłom”. Ale moim zdaniem taka o nich opinia to pieprzenie bez sensu albo cyniczna katolicka manipulacja. Oto moje świadectwo.

Reklamy

2 comments

  1. Informator Towarzystwa Antropozoficznego nr 46 – Zima 2003/204

    KOMUNIKAT ZARZĄDU

    Szanowni członkowie Towarzystwa Antropozoficznego w Polsce

    Towarzystwo Antropozoficzne w Polsce stawia sobie za cel stworzenie swoim członkom warunków do pielęgnowania życia wewnętrznego opartego na gruntownym i rzetelnym poznaniu rzeczywistości duchowej, jakie umożliwia antropozofia Rudolfa Steinera. Do podstawowych i niezbędnych warunków należy uszanowanie wolności i godności drugiego człowieka. Ważnymi siłami, które to umożliwiają, są wzajemne zaufanie i moralne zachowanie. Stąd też działania niszczące zaufanie i niemoralne przynoszą szkodę nie tylko pojedynczym osobą, lecz także całemu Towarzystwu.
    Z różnych stron i z różnych źródeł dotarły do nas informacje postępowaniu członka Towarzystwa Antropozoficznego w Polsce, Tigrana Chaczaturiana. Dowiedzieliśmy się o:
    Przypadkach proponowania uczestniczkom zajęć pedagogicznych, w których także brał udział, intymnych spotkań w celach erotycznych. Przeszkody moralnej nie stanowił fakt, że propozycje składane były także mężatkom, jak i fakt, że Tigran Chaczaturian jest żonaty.
    Przypadkach, w których indywidualne spotkania z uczestniczkami swoich kursów, prowadzonych w Centrum Medycyny Komplementarnej (CEMKO) przy u.Baśniowej 3 w Warszawie, proponowane pod pretekstem indywidualnych porad, zabiegów bioenergioterapeutycznych lub masaży, były sposobnością do aktów seksualnych.
    Przypadkach, kiedy kobiety, które znalazły się w takiej sytuacji, czuły się psychicznie zniewolone i w upokarzający sposób wykorzystane.
    Przypadkach wywierania presji psychicznej na kobiety, które uczestniczyły we wspomnianych sytuacjach, by zachowały milczenie. Miały miejsce przypadki „głuchych telefonów”, odczytywanych jako powiązane z wypowiedzianymi przez Tigrana Chaczaturiana groźbami lub ostrzeżeniami. Znamy też przypadek poprzedzonej „głuchym telefonem” wizyty mężczyzn grożących przykrymi konsekwencjami w życiu prywatnym i w pracy w razie niezachowania milczenia.
    Próbach podejmowanych w CEMKO w celu umniejszenia znaczenia wspomnianych zdarzeń, podważania wiarygodności wysuwanych zarzutów i tłumaczenia ich chęcią zemsty, urażoną dumą, niezrównoważeniem psychicznym, urojeniami poszkodowanych lub członków ich rodzin.
    Przypadkach, w których opisane zachowania Tigrana Chaczaturiana stały się przyczyną problemów wewnętrznych osób poszkodowanych i skorzystania z pomocy lekarskiej.
    Przypadkach odradzania przez Tigrana Chaczaturiana uczestnikom swoich kursów kontaktów z regionalnymi Kołami Towarzystwa.
    Nagminnym publicznym „stawianiu diagnoz” i komentowaniu „wcześniejszych inkarnacji” spotkanych osób z naruszeniem ich sfery prywatności i niejednokrotnie wbrew ich woli.
    Uzyskane informacje uznaliśmy za wiarygodne i układające się w spójny obraz.
    Ze względu na dobro poszkodowanych osób podajemy je w sposób ogólny.
    Na zebraniu Zarządu w dniu 22 listopada 2003 podjęliśmy decyzję o wykluczeniu Tigrana Chaczaturiana z Towarzystwa Antropozoficznego w Polsce. Decyzja ta była dla nas krokiem przykrym, ale koniecznym, albowiem naruszona została godność osób poszkodowanych, wśród których są również członkowie Towarzystwa. Osoby te poniosły szkodę psychiczną i fizyczną, a także szkodę w życiu rodzinnym. Nadużyte zostało zaufanie w sytuacji, kiedy wierzyły, że zostaną zaspokojone ich pragnienia poznawcze, że otrzymają poradę życiową lub obiecaną terapię. Poglądy głoszone przez Tigrana Chaczaturiana, podającego się w trakcie swoich kursów w CEMKO za „wtajemniczonego wysokiego stopnia”, dawały mylne wyobrażenie o antropozofii, a jego niemoralne i niechrześcijańskie postępowanie rzuciło cień na dobre imię Towarzystwa Antropozoficznego w Polsce i pośrednio wszystkich inicjatyw antropozoficznych w kraju.
    O decyzji wykluczenia Tigrana Chaczaturiana poinformujemy zarządy stowarzyszeń opierających swą pracę na idei antropozofii, a także Centrum Medycyny Komplementarnej w Warszawie.

    Zarząd Towarzystwa Antropozoficznego w Polsce

    Edyta Król
    Alina Maćkowiak
    Tomasz Mazurkiewicz
    Adam Warchoł
    Ewa Waśniewska
    Michał Waśniewski
    Krystyna Zymlińska

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s