Sen o przeznaczeniu

Kiedy dowiaduję się, że się komuś przyśniłem, zawsze zastanawiam się nad sensem takiego snu. A że właśnie przyśniłem się dr Katarzynie Guczalskiej z Krakowa, więc nie mam wyboru – komentuję. Sen dzielę na kawałki i komentuję po kawałku.

1. Sklep

 Sen zaczyna się w taki sposób, że zabrałeś mnie do sklepu. Ty zaraz gdzieś zniknąłeś, a ja zajęłam się zakupami i zaczęłam przeglądać różne ubrania – ku mojemu zaskoczeniu były to ubrania wysokiej klasy. Najpierw zaczęłam wybierać różne bluzki, topy i drobiazgi, ale w końcu zobaczyłam elegancką i oryginalną kurtkę skórzaną. Bardzo mi się spodobał jej ciemno-niebieski kolor i prosty fason. Cena była absurdalna, jeśli chodzi o realia – 350 zł. Sprzedawczyni chciała mi przynieść mniejszy rozmiar, ja jednak wolałam luźniejszą, żebym mogła założyć pod nią sweter, kiedy będzie zimno. Aha, kupiłam też dojrzałe banany.

 Komentarz: W całym śnie występuję jako opiekun duchowy Katarzyny, którego rola polega na aranżowaniu różnych ogólnych sytuacji, a następnie pozostawianiu ją samej sobie, żeby samodzielnie dokonywała ocen i wyborów. To, że jest to sklep z ubraniami, ma odniesienie do pojawiającej się w dalszej części snu nagiej koleżanki z dzieckiem przy piersi. Odniesienie to symbolizuje relację natura – kultura (czy ogólniej – duch), zwłaszcza że ubrania są wysokiej klasy, czyli ich rola nie sprowadza się do elementarnej praktycznej użyteczności. Taką rolę może pełnić co najwyżej sweter wkładany pod kurtkę, a więc nie eksponowany na zewnątrz jako własna tożsamość kulturowa. Zakupy są jakby szukaniem odpowiedzi na pytanie: kim jestem? Koleżanka w dalszej części snu żadnych takich pytań sobie nie stawia. Jest matką, karmi swoje niemowlę, sprawa „bycia kimś” lub „bycia sobą” jej nie interesuje. Cena kurtki kojarzy się z liczbą kundalini – 3.5, a to oznaczałoby wybór ukierunkowany na rozwój duchowy, i to alternatywny w stosunku do głównego nurtu naszej zachodniej kultury. Ukierunkowanie na rozwój symbolizuje również luźniejsza kurtka.

2. Strona jasna i ciemna

a. Strona ciemna

Potem rozejrzałam się wokoło. Sklep nie był zwykłym sklepem. Była to de facto rzeczywistość posiadająca wiele wymiarów, która podzielona była na stronę jasną i ciemną. Najpierw skierowałam się do strony ciemnej. Tam znajdowały się kina i sale kinowe, które raczej świeciły pustkami, choć były tam wyświetlane jakieś „ciemne” filmy. W jednej sali był ktoś, z kim byłam umówiona, ale przez zakupy nie poszłam z nim na seans, a on na mnie nie zaczekał. Był to mój kolega ze szkoły podstawowej, z którym w ogóle nie mam kontaktu, chłopiec pochodzenia romskiego. Wiem, że dziś chłopak ten jest kimś w rodzaju przywódcy romskiej społeczności w miejscowości, z której pochodzę.

Komentarz: Wydaje się, że wybór kurtki za 350 zł ma związek z tą „ciemną stroną”, a banany – ze „stroną jasną”. Romski chłopak symbolizuje kulturę alternatywną, mniejszościową, a taka zawsze będzie z punktu widzenia mainstreamu kojarzona z „ciemną stroną”.

b. Strona jasna

Potem przyciągnęła moją uwagę jasność drugiej strony. Tam zauważyłam moją koleżanką z liceum, która karmiła piersią swoje dziecko (oboje byli nadzy). Koleżanka była osobą nieco infantylna, wyczuwałam między nami dużą barierę intelektualną. Przeszkadzała mi jej pusta gadatliwość i uśmiech przyklejony do twarzy. Chciałam dać jej kupione banany, ale one przeistoczyły się w długą i ciągnącą się masę, która nie nadawała się do jedzenia i z obrzydzeniem ją odrzuciłam. Zauważyłam, że moja koleżanka w ogóle nie zwróciła uwagi na „problem” smołowatych bananów.

Komentarz: Koleżanka z niemowlęciem po jasnej stronie symbolizuje polski katolicyzm, w którym duchowość jest wyparta przez wartości rodzinne, a narodowi oferuje się jako pokarm duchowy coś w rodzaju tej bananowej papki. Choć jest to coś usytuowanego po jasnej stronie, Katarzyna ma do tego niechętny dystans – jako do tradycji, z której sama wyrosła, ale którą już przerosła.

 3. Mój dom

 Następnie zabrałeś mnie do swojego domu i stałeś się dużo młodszą osobą, choć to byłeś dalej Ty. Stałeś się trochę podobny do takiego starszego już dziś aktora Matthew Modineʼa –

 Modine

zwłaszcza kiedy nosi on brodę. Oprowadzałeś mnie po swoim domu i zazdrościłam Ci, że udało Ci się od razu mieć taki pasujący dla siebie dom – o tym mi właśnie mówiłeś, że Twój dom był dla Ciebie z góry przygotowany. Pokazywałeś mi jakieś symbole zawieszone jako obrazy na ścianach tego domu. Z mojego punktu widzenia to był jakiś niezwykły dar. Nigdy takiego domu nie miałam, a otoczenie w jakim żyłam jako dziecko i młoda osoba nigdy mi nie odpowiadało – nie chodzi tu jednak o warunki materialne.

Komentarz: Dom jest symbolem przedinkarnacyjnego zamysłu obecnego wcielenia. To już nie jest sklep, w którym wybiera się coś dla siebie w ramach szerszej oferty. To jest coś, co już się na wyższym poziomie wybrało, a w tym życiu trzeba to rozpoznać, odkryć jako sens własnego życia. Szczęśliwy, komu się to szybko udaje, nieszczęśliwy, kto kroczy przez życie na oślep, nie bardzo wiedząc, gdzie właściwie jest u siebie w domu. Moje odmłodnienie wskazuje na to, że ja wcześnie znalazłem swoją drogę.

 4. Lotnisko

 Potem zabrałeś mnie do części, gdzie znajdowało się coś jakby lotnisko z pojazdami à la samoloty. Mieliśmy razem lecieć w celu rozwiązania jakiegoś „problemu”. Powiedziałeś, że mamy wspólnie do wykonania 6 zadań. Ja na to odparłam, że nie umiem pilotować, ale Ty się śmiałeś i zacząłeś mnie przekonywać, że to jest bardzo łatwe. Potem tłumaczyłeś mi, jak to robić, i faktycznie nie okazało się to takie trudne. W zasadzie zamykało się przednią szybę, zakładało kask i się leciało. Sen zaczął teraz przypominał film sf. Włożyliśmy kaski, zamknęliśmy przednią szybę i nowoczesny dwuosobowy samolot wzleciał w powietrze – ja rzecz jasna ze sterami.

 Komentarz: Akcja się przenosi do wymiaru międzyinkarnacyjnego. Lot samolotem to metafora podróży ze świata duchowego do świata ziemskiego jako miejsca inkarnacji. Oczywiście, z ziemskiej perspektywy nie wie się, jak to się odbywa, więc muszę instruować Katarzynę. Zadania do wykonania, problemy do rozwiązania – to wszystko dotyczy świata ziemskiego. 6 zadań odpowiada sześciu dniom stworzenia – chodzi najwyraźniej o całościowe zadanie odnowy tego świata, w którym bierze udział wiele istot duchowych. Działamy wspólnie, choć z ziemskiej perspektywy te relacje są niejasne.

 5. Jazz

 Wylądowaliśmy na terenie… muzyki jazz. Tak to wyczuwałam, że był to obszar jakiegoś Kompozytora starej i hałaśliwej muzyki jazzowej (której nie cierpię). Ty od razu zabrałeś się do liczenia. Widziałam, jak ujmujesz muzykę jako matematykę, jakby muzyka była kodem, który tłumaczysz. Muszę przyznać, że Twoja praca nie przyciągnęła na dłużej mojej uwagi. Zostawiłam Cię liczącego, a sama zaczęłam uważnie słuchać, wsłuchiwałam się w to co słyszę. Kiedy zaczęłam się przysłuchiwać temu beznadziejnemu w moim odczuciu jazzowi, nie wszystko okazało się takie niestrawne, muzyka nieco się poprawiła, choć to nadal nie była „moja” muzyka.

 Komentarz: Muzyka jest symbolem duchowej wibracji. Najwyraźniej wibracja Ziemi nie jest obecnie właściwa i harmonijna. Odkrywanie ukrytych kodów to praca ezoteryków, niezrozumiała z perspektywy potocznej świadomości. Ezoteryczna praca stosunkowo nielicznej grupy jednostek przynosi jednak pewne rezultaty – muzyka nieco się poprawiła.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s