Pisowska wizja historii najnowszej i co mówi mina Józefa Orła

Oglądałem wczoraj w TV Republika rozmowę z Józefem Orłem – z okazji 34 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Pamiętam go z seminarium w PAN-ie z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, a raz nawet – w okresie stanu wojennego – odbyliśmy krótką rozmowę (w drodze powrotnej po jakiejś imprezie towarzyskiej, prawdopodobnie nieco podlanej alkoholem) na temat Jerzego Urbana. Orzeł podziwił błyskotliwą inteligencję Urbana, występującego wówczas w roli rzecznika rządu, a ja miałem zdanie przeciwne – raziło mnie, że Urban nie mówi płynnie i stęka, a ponadto w zbyt widoczny sposób kłamie. Potem stwierdziłem z pewnym zdziwieniem, że Orzeł działał w Porozumieniu Centrum jako jeden z jego założycieli. Ale nie trwało to długo, wkrótce opuścił tę partię.

20110910-rn-krolikowska-avis1

Zaciekawiło mnie więc, co powie mój, jakby nie było, znajomy, zwłaszcza że otarł się on w kluczowym momencie naszej najnowszej historii o wielką politykę, ale już dawno się z niej wycofał, więc może mówić bardziej od siebie niż czynni obecnie politycy.

Oto więc skrót jego wypowiedzi. Solidarność to był wielki 10-milionowy ruch. Stan wojenny go spacyfikował i unieszkodliwił. W przeddzień okrągłego stołu solidarnościowych opozycjonistów zostało już co najwyżej kilka tysięcy, a może nawet tylko kilkuset. Stary system nie został obalony przez opozycję, tylko sam z siebie upadł i postanowił oddać władzę na dogodnych dla siebie warunkach. Temu miał służył okrągły stół. I to się udało – nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach byłego bloku sowieckiego. Dawna władza się uwłaszczyła pospołu z częścią opozycji i wciąż w zasadzie rządzi, mając w swych rękach znaczny kapitał w sensie ekonomicznym, a ponadto kontrolując media.

Porozumienie Centrum miało inny pomysł, polegający na tym, żeby nie dotrzymywać porozumień okrągłego stołu i nie pozwolić na uwłaszczenie (i zachowanie kontroli nad kluczowymi resortami) oddającym władzę komunistom i ich agentom w szeregach opozycji. Ale mało kto uwierzył w taką możliwość i ten pomysł nie uzyskał poparcia.

Wszelako sprawa się nie skończyła i obecnie PiS, po zwycięstwie wyborczym, będzie próbował odkręcać wszelkimi sposobami to, co się stało po okrągłym stole, napotykając, oczywiście, na zaciekły opór ze strony beneficjentów okrągłego stołu. Z tej perspektywy obecne boje o Trybunał Konstytucyjny to zupełny drobiazg.

Tyle Józef Orzeł. A teraz już moje refleksje. Taka wizja odbiera, oczywiście, narodowi polskiemu złudzenia co do tego, że coś sobie wywalczył, czy czegoś wielkiego dokonał. Odzyskanie „niepodległości” przez Polskę to dzieło Jaruzelskiego, Kiszczaka i ich agentów. Prawdziwą niepodległość trzeba sobie dopiero wywalczyć. I tu wkracza po raz drugi do akcji PiS. A wcześniej próbował iść w tym kierunku rząd Jana Olszewskiego. Trzeba odkłamać historię najnowszą, zdemaskować wszystkich agentów i postrącać za pomocą lustracji z wielu głów fałszywe aureole.

Przyjmijmy, że tak rzeczywiście było, nie kłóćmy się, czy Wałęsa to agent Bolek, czy nie, i czy Jarosław Kaczyński rzeczywiście ma taki cel, a nie chodzi mu tylko o zdobycie całej władzy i jej utrzymanie. I zastanówmy się, czym w istocie jest taki pomysł i czy ma on szanse na realizację.

Otóż powstał w Polsce jakiś tam kapitalizm, metodami istotnie złodziejskimi, bo zgodnie z opinią większości zorientowanych inaczej się nie dało. Prawdziwi rewolucjoniści uważają zresztą, że w ogóle wszelka kapitalistyczna własność oparta jest na złodziejstwie, tyle tylko, że jest ono usankcjonowane przez prawo i odróżnione jest od złodziejstwa prawnie niedopuszczalnego. I tu można zadać pytanie: czy PiS chce rozliczać złodziejstwo i agentów zgodnie z jakimś prawem, czy nie licząc się z prawem? A zgodnie z prawem oznacza zgodnie z prawem obowiązującym wówczas, gdy dany czyn miał miejsce, a nie zgodnie z później ustanowionym prawem. Natomiast olewanie prawa to rewolucyjny bolszewizm.

Wygląda na to, że PiS-owi (i Kornelowi Morawieckiemu) bardziej odpowiada rewolucyjny bolszewizm. Ale pytanie brzmi, czy jest obecnie w Polsce tzw. „sytuacja rewolucyjna”, jakimi siłami społecznymi da się ją przeprowadzić itp. W szczególności, czy siłą rewolucyjną jest elektorat PiS-u, w dużym stopniu Rydzykowy? I czy sojusz PiS-u z Kościołem nie wyklucza z góry radykalnej akcji lustracyjnej w sytuacji, gdy najbardziej inwigilowaną przez SB grupą w PRL-u byli księża?

Sam Józef Orzeł na te pytania wprost nie odpowiedział, bo też nikt mu ich nie zadawał. Ale wiele mówiła jego mina – apatyczna, depresyjna, rozgoryczona. Trudno było zauważyć na jego twarzy jakikolwiek błysk entuzjazmu, wiary i nadziei: Mówię, jak jest. A czy może być lepiej, czy Jarosław zbawi Polskę? Już ja to widzę… Ale to jest tylko moje czytanie z miny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s